godzina...

.
Magia astrofizyki



Magia astrofizyki

Dlaczego świeci Słońce
Dlaczego niebo jest niebieskie
Jaka jest temperatura próżni kosmicznej

Dlaczego świeci Słońce

Słońce świeci dlatego, że pod wpływem grawitacji jego cząsteczki (wodoru) zostały ściśnięte tak mocno, iż rozpoczęły się w nim reakcje termojądrowej syntezy wodoru w hel. Reakcji tej towarzyszy naturalnie emisja energii, powodująca między innymi to, że Słońce świeci. (Ale przede wszystkim powodująca to, że Słońce się nie zapada dalej - jego drgające cząstki zderzając się ze sobą przeciwdziałają sile grawitacji).

 

Dlaczego niebo jest niebieskie

Jest to efekt rozpraszania światła słonecznego przez ziemską atmosferę. Niebieska część widma jest rozpraszana o wiele bardziej niż pozostałe składowe, bo stopień rozpraszania zależy jak lambda4, czyli im mniejsza długość fali, tym większe rozpraszanie na cząsteczkach atmosfery. Temat, dlaczego niebo jest niebieskie, a niekiedy czerwone, jest opisany w niemal każdym podręczniku fizyki traktującym o falach. Chodzi tu o rozpraszanie Rayleigh'a (efekt Tyndalla) na fluktuacjach cząstek powietrza. Polecamy Wykłady Feynmana, lub 'Fale' Crawforta.
A dlaczego nie zawsze jest czerwone - warunki pogodowe są różne, czynników wpływających na rozpraszanie jest wiele, zanieczyszczenia, gęstość, wilgotność, i wiele innych.

Jaka jest temperatura próżni kosmicznej

Po prostu nie da się porządnie, przy użyciu "normalnej definicji termodynamicznej", określić temperatury próżni - w sensie: temperatury przestrzeni międzyplanetarnej/międzygwiezdnej/międzygalaktycznej/... A nie da się, bo układ nie jest w równowadze. Jak coś absorbuje promieniowanie Słońca, to może się mocno nagrzać (w sensie: termometr pokaże wysoką temperaturę). A jak dodamy warunek brzegowy (statek kosmiczny, planetę), to po stronie dosłonecznej będzie "gorąco", a po odsłonecznej "zimno". A jeszcze wyobraźmy sobie wysokoenergetyczną cząstkę z "outer space", która nie ma najmniejszych powodów być w równowadze z tym, przez co właśnie przelatuje. I tak dalej.

Analogia ziemska: Wyobraźmy sobie, że w jakieś miejsce wdmuchuje się strumień gazu o (dobrze określonej) wysokiej temperaturze i drugi strumień o (dobrze określonej) temperaturze niskiej. Otóż miejsce, w którym się te dwa strumienie zderzają, nie ma określonej temperatury, co wydaje się być intuicyjnie zrozumiałe. Podkreślamy, nie mówimy o doświadczeniu kalorymetrycznym, gdy pytamy o temperaturę po ustaleniu się stanu równowagi, ale o stytuację nierównowagową właśnie.

Oczywiście w wielu sytuacjach specjalnych można mówić o temperaturze obiektów kosmicznych. Powiedzmy, mamy chmurę gazu: tam promieniowanie gwiazd (gwiazdy) jakoś to podgrzewa, cząstki się zderzają i ustala się równowaga; wpływ pozostałych czynników można zapewne uznać (przynajmniej w pierwszym przybliżeniu) za zaniedbywalne zaburzenie. Podobnie jest w naprawdę pustej przestrzeni, gdzieś pomiędzy galaktykami. Tam w statystycznym metrze sześciennym znajdzie się tylko fotony promieniowania reliktowego, a wpływ odległych galaktyk (emitowane przez nie fotony i cząstki) jest zaniedbywalny.
Można więc powiedzieć, że "metr sześcienny takiej przestrzeni" ma temperaturę promieniowania reliktowego (2,7 K).

 

 

2006 iwiedza