Teleskop Hubble'a
Niewiele
teleskopów miało równie znaczący wpływ na badania
astronomiczne co Kosmiczny Teleskop Hubble'a. Powszechne
wyobrażenie o jego zasługach jest jednak w dużej mierze
niewłaściwe.
Za pomocą tego przyrządu nie dokonano ani jednego
odkrycia, do którego mógłby sobie rościć pełne prawa.
Kontynu- ował natomiast obserwacje rozpoczęte z Ziemi
i pozwolił zamienić formułowane przez astronomów podejrzenia
w niemal stuprocentową pewność. Wraz z innymi przyrządami
należał do zespołu, który stworzył wielobarwny obraz
kosmosu. Zmusił teoretyków do przemyślenia ogólnikowych
hipotez i opracowania nowych, o wiele bardziej szczegółowo
wyjaśniających astronomiczne zjawiska. W skrócie -
zasłużył się nie poprzez samodzielną działalność,
lecz dzięki współdziałaniu z innymi instrumentami.
W kwietniu minął szesnasty rok pracy teleskopu Hubble'a
na orbicie. Jego osiągnięcia, zarówno w zakresie badań
astronomicznych, jak i popularyzacji astronomii poprzez
pokazywanie piękna kosmosu ludziom na całym świecie,
zostały odsunięte na drugi plan przez dyskusje na
temat jego przyszłości. Podczas gdy NASA usiłuje wznowić
loty wahadłowców, teleskop Hubble'a powoli traci sprawność.
Jeżeli nie dojdzie do misji serwisowej lub jej wynik
będzie niepomyślny, może zakończyć pracę już w połowie
2008 roku. Ta perspektywa skłoniła mnie do podsumowania
dorobku ostatniego piętnastolecia - okresu, który
wielu naukowców uważa za złoty wiek astronomii.
Poniżej przedstawiam 10 wybranych zagadnień, zaczynając
od odkryć dotyczących najmniejszych obiektów, takich
jak planety, a kończąc na obserwacjach galaktyk i
całego Wszechświata. Mój wybór jest siłą rzeczy subiektywny
i inny być nie może. W krótkim artykule nie sposób
wspomnieć o wszystkich zasługach teleskopu Hubble'a.
Gdy go pisałem, archiwum Hubble'a zawierało ponad
27 TB danych i rozrastało się w tempie 390 GB na miesiąc.
Dane te stały się podstawą 6300 artykułów naukowych.
Jakby tego było mało, Hubble nie przestaje dostarczać
informacji prawdziwie zdumiewających: w ostatnim roku,
współpracując z innymi instrumentami, odkrył dwa nowe
księżyce Plutona oraz nieoczekiwanie masywną galaktykę
z bardzo wczesnej epoki Wszechświata i obiekt o masie
planety towarzyszący brązowemu karłowi, który sam
waży niewiele więcej niż planeta. Dzięki niemu możemy
uważać się za wybrańców losu, ponieważ przyszło nam
żyć w epoce, w której oglądamy obiekty dostępne dotychczas
tylko ludzkiej wyobraźni.
Spektakularny koniec
komety
 |
Z
kosmicznej perspektywy spadek komety Shoemaker-Levy
9 na Jowisza nie był niczym nadzwyczajnym:
pokryte kraterami powierzchnie skalistych
planet i księżyców są wystarczającym dowodem
na to, że Układ Słoneczny to jedna wielka
strzelnica. Dla nas było to jednak wydarzenie
wyjątkowe; szacuje się bowiem, że takie
katastrofy są bardzo rzadkie: kometa uderza
w planetę średnio raz na 1000 lat. |
Zdjęcia wykonane przez teleskop Hubble'a na rok przed
katastrofą Shoemaker-Levy 9 pokazały, że kometa ta
rozpadła się na dwadzieścia kilka odłamków, które
nazwano "sznurem pereł". Pierwszy z nich wpadł w atmosferę
Jowisza 16 lipca 1994 roku, a kolejne w ciągu następnego
tygodnia. Teleskop zarejestrował pióropusze dymu podobne
do grzybów atomowych, które wynurzały się zza tarczy
Jowisza, by rozwiać się po kilkunastu minutach. "Blizny"
po tych uderzeniach utrzymywały się przez wiele miesięcy.
Zdjęcia tego wyjątkowego zjawiska były niezwykle ciekawe
nie tylko ze względu na jego egzotykę, lecz także
dlatego, że dzięki nim pojawił się intrygujący problem
związany z chemicznym składem gazowego olbrzyma. Po
jednym z uderzeń fale wzbudzone przez fragment komety
rozbiegały się z prędkością 450m/s. Najpopularniejsze
jest wytłumaczenie, że były to fale związane z działaniem
siły wyporu (która sprawia, że wciśnięty do wody kawałek
drewna natychmiast z niej wyskakuje). Jeśli to prawda,
to z własności takich fal wynika intrygujący wniosek:
w jowiszowych chmurach wodnych, w których się rozprzestrzeniają,
stosunek wagowy tlenu do wodoru jest 10-krotnie większy
niż na Słońcu! Gdyby - jak uważają niektórzy teoretycy
- Jowisz powstał wskutek grawitacyjnej niestabilności
dysku protopla- netarnego, to powinien mieć dokładnie
taki sam skład chemiczny jak dysk, a więc bardzo podobny
do składu Słońca. Problem ten do dziś nie został rozwiązany.
Planety pozasłoneczne
W 2001 roku American Astronomical Society przeprowadziło
wśród planetologów ankietę,
w której pytano o największe odkrycie minionego dziesięciolecia.
Wybór padł na planety
pozasłoneczne. Obecnie znamy już ponad 180 takich
ciał niebieskich. Większość z nich odkryto
za pomocą teleskopów naziemnych, badając drobne chybotania
w ruchach gwiazd, które są
wywoływane przez grawitację krążących wokół nich planet.
Obserwacje tego typu dostarczają jednak
tylko minimum informacji o planecie (można z nich
otrzymać jedynie rozmiar i mimośród jej orbity oraz
dolne ograniczenie jej masy).
Teleskop Hubble'a zdobył dodatkowe dane dzięki obserwacjom
planet, których orbity widzimy z boku. Takie planety
co pewien czas przesuwają się przed tarczami swych
gwiazd, powodując niewielkie osłabienie ich blasku
(zjawisko to nosi nazwę tranzytu). Wykonana przez
teleskop Hubble'a obserwacja pierwszej tranzytującej
planety pozasłonecznej (towarzyszki gwiazdy HD 209458)
dostarczyła bardzo szczegółowych danych o tym obiekcie.
Okazało się, że jego masa jest o 30% mniejsza od masy
Jowisza, a jego promień jest o tyle samo procent większy.
Ten efekt "rozdęcia" jest prawdopodobnie spowodowany
przez promieniowanie macierzystej gwiazdy. Pomiary
były tak precyzyjne, że astronomowie mogliby wykryć
szerokie pierścienie lub masywne księżyce, gdyby krążyły
wokół planety. Niczego takiego jednak znaleźli. Szerokim
echem odbiły się za to wykonane za pomocą teleskopu
Hubble'a pierwsze pomiary składu chemicznego tranzytującej
planety. Jej atmosfera zawiera sód, węgiel i tlen,
zaś wypływający z niej wodór tworzy warkocz podobny
do warkoczy kometarnych (lecz oczywiście o wiele większy).
Obserwacje te są wstępem do poszukiwań chemicznych
śladów życia w naszej Galaktyce.
Kosmiczne konwulsje
Zgodnie z teorią gwiazda o masie od ośmiu do 25 mas
Słońca kończy swą ewolucję wybuchem supernowej. Do
eksplozji dochodzi w chwili, gdy wyczerpują się zapasy
paliwa jądrowego. W gwieździe zostaje wtedy gwałtownie
zachwiana równowaga między ciśnieniem i grawitacją,
wskutek czego jej rdzeń zapada się, tworząc gwiazdę
neutronową - martwy, niezwykle gęsty obiekt obdarzony
silnym polem magnetycznym. Wyzwolona przy tym energia
rozpędza zewnętrzne warstwy gwiazdy, które zostają
odrzucone w przestrzeń międzygwiazdową z prędkością
kilkunastu tysięcy kilometrów na sekundę.
Weryfikacja tych przewidywań jest bardzo trudna, bowiem
od 1680 roku żadna supernowa nie wybuchła w naszej
Galaktyce. 23 lutego 1987 roku astronomowie zaobserwowali
jednak wybuch supernowej w Wielkim Obłoku Magellana
- niewielkiej galaktyce krążącej wokół Drogi Mlecznej.
W owym czasie teleskop Hubble'a nie znajdował się
jeszcze na orbicie, ale trzy lata później rozpoczął
obserwacje pozostałości po wybuchu i odkrył układ
trzech pierścieni otaczających miejsce eksplozji.
Centralny pierścień to zapewne wąska talia wydmuchanego
przez wiatr gwiazdowy pęcherza w kształcie klepsydry,
natomiast pierścienie zewnętrzne mogą być śladami
dwóch obłoków w kształcie łez, które gwiazda wyrzuciła
kilkadziesiąt tysięcy lat przed wybuchem. W 1994 roku
Hubble zaobserwował jasne plamy pojawiające się kolejno
na centralnym pierścieniu w miejscach, gdzie zderzały
się z nim strzępy materii odrzuconej przez supernową.
Obserwacje pierścienia są kontynuowane, dzięki czemu
astronomowie uzyskują coraz lepszy obraz ostatnich
konwulsji gwiazdy.
 |
Z
kosmicznej perspektywy spadek komety Shoemaker-Levy
9 na Jowisza nie był niczym nadzwyczajnym:
pokryte kraterami powierzchnie skalistych
planet i księży- ców są wystarczającym dowodem
na to, że Układ Słoneczny to jedna wielka
strzelnica. Dla nas było to jednak wydarzenie
wyjątkowe; szacuje się bowiem, że takie
katastrofy są bardzo rzadkie: kometa uderza
w planetę średnio raz na 1000 lat.
|
W
niektórych mgławicach planetarnych wykryto układy
koncentrycznych pierścieni. Oznacza to, że wypływ
materii nie jest procesem ciągłym, lecz ma charakter
epizodycznych wyrzutów powtarzających się co około
500 lat. Okres ten jest zbyt długi, by wyrzuty mogły
być następstwem pulsacji dynamicznych (podczas których
gwiazda na przemian kurczy się i rozdyma wskutek lekkiego
zachwiania równowagi między grawitacją a ciśnieniem),
a jednocześnie za krótki, by dało się je wytłumaczyć
pulsacjami termicznymi (podczas których tempo przemian
jądrowych we wnętrzu gwiazdy na przemian rośnie i
maleje). Przyczyna powstania pierścieni pozostaje
zatem niewyjaśniona.
Narodziny gwiazd
Naukowcy od dawna wiedzą, że wąskie strugi gazu tryskające
z gęstych obłoków międzygwiazdowych (tzw. dżety) są
jedną z oznak aktywności procesów gwiazdotwórczych.
Formująca się gwiazda może wystrzelić dwa przeciwnie
skierowane dżety długości kilku lat świetlnych. Mechanizm
ich kolimacji i rozpędzania pozostaje zagadką. Według
najbardziej popularnej hipotezy kluczową rolę ogrywa
tu wielkoskalowe pole magnetyczne, które przenika
gazowo-pyłowy dysk otaczający młodą gwiazdę. Zjonizowana
materia może poruszać się tylko wzdłuż linii pola
magnetycznego; musi zatem oddalać się od środka wirującego
dysku niczym paciorki na drucie ustawionym ukośnie
do osi karuzeli. Teleskop Hubble'a potwierdził tę
hipotezę, po raz pierwszy dostarczając bezpośrednich
dowodów na to, że dżety powstają w centrum dysku.
 |
Hubble
zadał też kłam powszechnemu wśród astronomów
przeświadczeniu, że dysków wokółgwiezdnych
nie da się obserwować, ponieważ są schowane
głęboko wewnątrz obłoków międzygwiazdowych.
Odkrył dziesiątki dysków protoplanetarnych
(tzw. proplyd), a wśród nich wiele takich,
które wyraźnie widać na tle jasnych mgławic.
Dyski protoplanetarne otaczają co najmniej
połowę przebadanych młodych gwiazd, co oznacza,
że budulec dla nowo powstających planet
jest w naszej Galaktyce wszechobecny. |
Galaktyczna archeologia
Astronomowie sądzą, że wielkie galaktyki, takie jak
Droga Mleczna czy sąsiadująca z nią Wielka Mgławica
Andromedy, powstały przez akumulację mniejszych obiektów.
Ślady tego procesu powinny być widoczne w rozmieszczeniu
gwiazd, ich wieku, składzie chemicznym i prędkościach.
Teleskop Hubble'a odegrał zasadniczą rolę w odczytywaniu
tej historii. Przykładem są obserwacje halo Mgławicy
Andromedy (kulistej, bardzo rozrzedzonej chmury gwiazd
i gromad gwiazd, która otacza dysk galaktyczny). Astronomowie
znaleźli w nim gwiazdy w różnym wieku: najstarsze
mają od 11 do 13.5mld lat, zaś najmłodsze - od 6 do
8 mld. Te najmłodsze wyglądają przy swych starszych
sąsiadkach jak dzieci w domu starców. Musiały więc
trafić tam albo z jakiejś młodszej galaktyki (być
może z połkniętego satelity Wielkiej Mgła- wicy),
albo z młodego obszaru dysku, po tym jak został zaburzony
przez przelatującą w pobliżu galaktykę. W halo Drogi
Mlecznej równie młode gwiazdy nie występują tak licznie.
Z obserwacji wykonanych za pomocą teleskopu Hubble'a
wynika zatem, że chociaż Andromeda i Droga Mleczna
mają podobne kształty, ich dzieje musiały być różne.
Bogactwo supermasywnych
czarnych dziur
W latach sześćdziesiątych astronomowie zaczęli się
domyślać, że energia emitowana przez kwazary i inne
aktywne jądra galaktyk pochodzi ze spadku materii
na czarne dziury. Obserwacje teleskopu Hubble'a potwierdziły
te domysły: okazało się, że prawie każda z przebadanych
galaktyk ma w centrum olbrzymią czarną dziurę. Szczególne
znaczenie mają dwa odkrycia. Po pierwsze, na wykonanych
w dużej rozdzielczości zdjęciach kwazarów widać, że
znajdują się one w jasnych galaktykach eliptycznych
lub w galaktykach oddziałujących z innymi galaktykami.
Może to oznaczać, że materia dopływa do czarnej dziury
w następstwie pewnej sekwencji wydarzeń. Po drugie,
występuje silna korelacja między masą czarnej dziury
i masą zgrubienia centralnego (sferycznego zgęszczenia
gwiazd, które otacza środek galaktyki). Z korelacji
tej wynika, że powstanie i ewolucja galaktyki są ściśle
związane z powstaniem i ewolucją jej czarnej dziury.
Najpotężniejsze wybuchy
Zjawiska określane jako błyski gamma (GRB - gamma-ray
bursts) to trwające od kilku milisekund do dziesiątków
minut rozbłyski kosmicznych źródeł promieniowania
gamma. W zależności od czasu trwania i cech widmowych
dzielą się na dwie klasy. Tzw. długie błyski trwają
dłużej niż dwie sekundy, a w ich widmach dominują
fotony o stosunkowo niskich energiach. Badania przeprowadzone
przez Compton Gamma Ray Observatory, rentgenowskiego
satelitę BeppoSAX i obserwatoria naziemne wykazały,
że są one związane z zapadaniem się rdzeni masywnych,
krótko żyjących gwiazd, czyli z jednym z rodzajów
supernowych. Do niedawna astronomowie nie umieli jednak
odpowiedzieć na pytanie, dlaczego tylko niewielki
procent supernowych emituje błyski gamma.
Za pomocą teleskopu Hubble'a wykazano, że "zwykłe"
supernowe wybuchają we wszystkich miejscach obszarów
formowania się gwiazd, podczas gdy źródła długich
błysków znajdują się w najjaśniejszych rejonach tych
obszarów, a więc tam, gdzie powstają gwiazdy o największej
masie. Ponadto macierzyste galaktyki długich błysków
gamma mają mniej regularne kształty niż galaktyki,
w których wybuchają supernowe, i są od nich znacznie
słabsze; zawierają też mniej pierwiastków ciężkich.
Gwiazda uboga w pierwiastki ciężkie emituje słabszy
wiatr gwiazdowy i traci mniej materii niż gwiazda
o dużej zawartości pierwiastków ciężkich. Kończąc
ewolucję i wybuchając jako supernowa, ma zatem większą
masę, a z jej zapadającego się rdzenia powstaje nie
gwiazda neutronowa, lecz czarna dziura. Astronomowie
uważają, że długie błyski pochodzą z wąskich dżetów
generowanych przez szybko rotujące czarne dziury.
O tym, czy zapadający się rdzeń wyemituje błysk gamma,
decyduje więc masa i prędkość rotacji umierającej
gwiazdy.
Krótkie błyski trwają krócej niż dwie sekundy, a w
ich widmach dominują fotony o wysokiej energii. Identyfikacja
ich źródeł okazała się zadaniem bardzo trudnym. Pozycje
kilku z nich udało się określić dopiero w zeszłym
roku dzięki satelitom HETE 2 i Swift. Z obserwacji
wykonanych za pomocą teleskopu Hubble'a i Obserwatorium
Rentgenowskiego Chandra wynika, że wyzwalają one znacznie
mniej energii niż długie błyski. Co więcej, występują
w różnych rodzajach galaktyk - także w galaktykach
eliptycznych, w których nie rodzą się już gwiazdy.
Wydaje się więc, że nie są bezpośrednio związane z
masywnymi, krótko żyjącymi gwiazdami, lecz raczej
z ich pozostałościami. Według najbardziej prawdopodobnej
hipotezy, do krótkiego błysku dochodzi wskutek zlania
się dwóch gwiazd neutronowych.
Granice przestrzeni
Jednym z najważniejszych zadań astronomii jest prześledzenie
ewolucji galaktyk aż do najwcześniejszych chwil tuż
po Wielkim Wybuchu. Aby się dowiedzieć, jak wyglądała
w przeszłości Droga Mleczna, naukowcy kompletują zdjęcia
galaktyk w różnym wieku - od niemowlęctwa do pełnej
dojrzałości. W tym celu za pomocą teleskopu Hubble'a,
a także innych przyrządów, przeprowadzili długotrwałe
obserwacje niewielkich obszarów nieba: Głębokiego
Pola Hubble'a, Ultragłębokiego Pola Hubble'a i Głębokiego
Przeglądu Wielkich Obserwatoriów (GODS - Great Observatories
Origins Deep Survey). Fotografując najodleglejsze
galaktyki, oglądali je w stanie, w jakim znajdowały
się miliardy lat temu.
Otrzymane fotografie mają tak wielką czułość, że widać
na nich galaktyki, które istniały, gdy Wszechświat
liczył zaledwie kilkaset milionów lat, czyli około
5% obecnego wieku. Obiekty te miały mniejsze rozmiary
i bardziej nieregularne kształty od galaktyk z naszego
kosmicznego otoczenia. Potwierdza to tezę, że współczesne
galaktyki powstały wskutek zlewania się obiektów o
niewielkich rozmiarach, nie zaś poprzez rozpad jakichś
olbrzymich protogalaktyk. Zasadniczym celem następcy
teleskopu Hubble'a - Kosmicznego Teleskopu Jamesa
Webba - będzie spojrzenie w jeszcze dalszą przeszłość.
Obserwacje
głębokich pól dowiodły również, że w historii Wszechświata
tempo procesów gwiazdotwórczych ulegało znacznym zmianom.
Najwięcej gwiazd powstało około 7mld lat temu; od
tego zaś czasu tempo ich powstawania spadło 10-krotnie.
Gdy Wszechświat miał zaledwie miliard lat, tempo powstawania
gwiazd sięgało jednej trzeciej swej maksymalnej wartości.
Wiek Wszechświata
 |
Obserwacje
przeprowadzone w latach dwudziestych przez
Edwina Hubble'a i innych astronomów dowiodły,
że żyjemy we Wszechświecie, który się rozszerza.
Galaktyki oddalają się od siebie w sposób
uporządkowany (dla dowolnie wybranej pary
galaktyk A i B prędkość ucieczki A od B
jest proporcjonalna do odległości AB), co
zgodnie z teorią względności odzwierciedla
ekspansję samej przestrzeni. Miarą aktualnego
tempa ekspansji jest stała Hubble'a H0 -
fundamentalny parametr kosmologiczny, umożliwiający
wyznaczenie wieku Wszechświata. Rozumowanie
jest proste: H0 opisuje tempo, w jakim galaktyki
oddalają się od siebie. Jeśli w pierwszym
przybliżeniu zaniedbamy efekty kosmicznego
zwalniania i przyśpieszania, odwrotność
H0 da nam czas, jaki upłynął od chwili,
w której wszystkie galaktyki znajdowały
się w jednym punkcie. Od wartości H0 zależą
też szczegóły procesów formowania się galaktyk
i powstawania lekkich pierwiastków, a także
długości różnych faz ewolucji kosmosu. |
Nic
więc dziwnego, że dokładne wyznaczenie stałej Hubble'a
było jednym z najważniejszych zadań instrumentu noszącego
imię tego uczonego. W praktyce wyznaczanie wartości
H0 sprowadza się do możliwie dokładnego pomiaru odległości
galaktyk od obserwatora. Wbrew pozorom jest to niezwykle
trudne zadanie, które w XX wieku wywoływało wiele
kontrowersji. Teleskop Hubble'a zmierzył odległości
31 galaktyk, badając znajdujące się w tych obiektach
cefeidy (pulsujące gwiazdy, których bezwzględną jasność,
a tym samym odległość, daje się wyznaczyć przez pomiar
okresu pulsacji). Błąd otrzymanej w ten sposób wartości
H0 wynosi około 10%. Wyniki pomiarów stałej Hubble'a
oraz obserwacji mikrofalowego promieniowania tła prowadzą
do wniosku, że Wszechświat powstał 13.7mld lat temu.
Rozpędzający się
Wszechświat
W 1998 roku dwie niezależne grupy astronomów
ogłosiły sensacyjne odkrycie: ekspansja Wszechświata
ulega przyśpieszeniu. Wcześniej naukowcy przyjmowali,
że jej tempo musi maleć, gdyż przyciąganie grawitacyjne
spowalnia rozbieganie się galaktyk. Przyczyna przyśpieszania
kosmicznej ekspansji jest dziś największą zagadką
fizyki. Według aktualnej hipotezy Wszechświat zawiera
nieodkryty jeszcze składnik zwany ciemną energią.
Z obserwacji teleskopu Hubble'a oraz teleskopów naziemnych
i pomiarów mikrofalowego promieniowania tła można
wnioskować, że ciemna energia stanowi około trzech
czwartych gęstości masy i energii Wszechświata.
Wszechświat zaczął przyśpieszać około 5mld lat temu
(wcześniej tempo jego ekspansji malało). W 2004 roku
za pomocą teleskopu Hubble'a odkryto 16 odległych
supernowych, które wybuchły w okresie tej znaczącej
przemiany. Ich obserwacje pozwoliły nałożyć istotne
ograniczenia na teorie opisujące ciemną energię. Najprostsza
z nich (choć w pewnym sensie także najbardziej tajemnicza)
mówi, że ciemna energia jest zawarta w samej przestrzeni
- nawet takiej, w której nie ma żadnych form materii.
Żaden inny instrument nie ma podobnych możliwości
odkrywania odległych supernowych. Rola, jaką teleskop
Hubble'a odgrywa w badaniach ciemnej energii, jest
bodaj najważniejszym powodem, dla którego astronomowie
naciskają NASA, by nie przerywać jego działalności.
|